Agnieszka Działo-Jabłońska, artysta złotnik, kwadratowe pierścionki

                                                                                                                                                     fot. ino.online

Od dzieciństwa lubiłam dwie rzeczy - taniec i prace ręczne. Na szkołę baletową mama na szczęście nie wyraziła zgody, lecz w dziedzinach twórczych miałam wolną rękę! Rysowałam więc, haftowałam, szyłam... kreowałam przestrzeń wokół siebie na różne sposoby.

Jednak  wybór drogi życiowej nie był łatwy ...
Trafiłam na protetykę. Moje zdolności manualne znalazły ujście :) ... Były tylko takie jedne zajęcia - ortodoncja! Jak ja nie cierpiałam wyginać tych drutów!!  Ale na drugim roku odlewaliśmy ze srebra tak zwane wkłady koronowo-korzeniowe ... i wtedy to odlałam swoje PIERWSZE srebrne kolczyki - SUPEŁKI! Poczułam dumę! Euforię! Zdałam sobie sprawę z potrzeby tworzenia i skończyłam ten odtwórczy, zębowy rozdział w moim życiu!

Przez rok szukałam miejsca, w którym mogłabym nauczyć się złotnictwa. Od gdańskich złotników słyszałam, że nie ma sensu, że zawód się kończy! Jednak znalazłam! W Bydgoszczy. Ubłagałam wspaniałych mistrzów, żeby zechcieli przyjąć na naukę mnie - dorosłą już osobę.  Jeszcze cudem zarobiłam, sporą jak dla mnie kwotę na opłacenie tej nauki i ... stał się DZIEŃ PIERWSZY W PRACOWNI ZŁOTNICZEJ! Czekał już na mnie mój warsztat i moje narzędzia ... a wśród nich ... 5 sztuk ortodontycznych kleszczy! Pierwsze zadanie: wyginanie srebrnego drutu, na elementy do bransoletki!!! ...  Gdy po 6 godzinach szłam ulicą w to piękne i słoneczne, wrześniowe popołudnie - płakałam jak bóbr! Byłam załamana i zła. Tyle zachodu, pieniędzy i teraz znów będę wyginać druty!!?? ... 

A następnego dnia wsiąkłam. Totalnie! Wtedy to po raz pierwszy przeżyłam TEN moment, kiedy to spod szaro-czarnej powierzchni wyrobu, pod szczotką polerską pojawia się pierwszy błysk srebra lub złota! Uwielbiam to do dziś!                
To był rok 1993. Od ponad 20 lat prowadzę własną pracownię i KOCHAM TO CO ROBIĘ! Czasem wyginam druty, czasem grube blachy. Piłuję pilnikiem metal a czasem własne palce. Przycinam, lutuję, komponuję i tworzę! I ... nadal uwielbiam muzykę. Zdarza się, że porwana rytmem tańczę w pracowni... z drutem w ręku:)

Jest tylko jedna rzecz, która cieszy mnie tak jak tworzenie - radość moich klientów!  Uśmiech  pojawiający się na twarzy gdy biorą do ręki stworzone dla nich prace. Szczęście

Sprawdź czy moja biżuteria to Twoje JA ?

Masz ochotę poczytać więcej? Zapraszam tutaj :)